Konflikt jest społeczny wówczas, gdy wywodzi się z określonej struktury społecznej. Te konflikty są następstwem ocen negatywnego odbicia przekształceń wewnątrz państwa, a szczególnie przejawem niedostatecznej społecznej postawy podmiotów zatrudniających, a przede wszystkim nieodpowiedniej postawy władz i instytucji państwowych, zwłaszcza funkcjonariuszy publicznych, wojny polsko-polskiej, a nawet wojny przeciwko własnemu rządowi. Negatywnym przykładem bywają w szczególności groźby urzędników najwyższych władz, adresowane np. do określonych grup zawodowych, a co gorsze – wojny przeciwko własnemu narodowi, albo grożenie konsekwencjami za publiczną krytykę władzy (jak za PRL).
Istnieją też konflikty polityczne między partiami, na przykład sprawującymi władzę, a będącymi w opozycji. Są konflikty między ludźmi o różnych poglądach, na przykład politycznych. Źródłem konfliktów bywają przekonania religijne i nierówność uczestników dialogu religijnego. Taka sytuacja jest zaprzeczeniem budowy otwartego społeczeństwa demokratycznego, szanującego wartości duchowe społeczeństwa obywatelskiego, w którym swobodny dialog wartości prowadzi do wykształcenia postaw aspołecznych, godnych wolnych ludzi, którzy szanują wolność słowa. Zaostrzają się konflikty międzypokoleniowe, które są następstwem obaw o przyszłość i nastawień instrumentalnych ocen niektórych polityków oraz usłużnych historyków. Istnieje też plaga konfliktów w kulturze, czego następstwem są przypadki niszczenia dzieł kultury (np. pomników), albo procesy sądowe, wytaczane artystom za korzystanie z deklarowanej przez państwo wolności twórców.
Niebezpieczne są konflikty między elektoratem większościowym a mniejszościowym. Źródłem tego konfliktu jest z reguły dyktat większości (np. w izbach parlamentu) albo świadome instrumentalne, a czasami nieświadome naginanie oceny zjawisk, faktów i zdarzeń (np. przy okazji Tragedii Smoleńskiej). Nierzadko decyzje (uchwały) zapadają z przewagą jednego lub dwóch głosów. Bywa, że ustawy są zgodne z Konstytucją RP, a decyzje zgodne z ustawą, ale urągają normom etyczno-moralnym. Mamy tu zjawisko z jednej strony pozoru prawa, z drugiej zaś pozoru słuszności (hipokryzja), a nawet pozoru moralności. Dzieje się tak dlatego, ponieważ mamy do czynienia z bezkarnym naruszaniem instytucji demokracji, Konstytucji i idei państwa. Oznacza to, że bez mała połowy obywateli – mieszkańców danej jednostki terytorialnej nie znajduje żadnego odzwierciadlenia w decyzjach (uchwałach) kolegialnych organów władzy publicznej, w których przeważają przedstawiciele opcji, sprawującej władzę. Nauka nie zajmuje się odpowiednio rozwiązaniem tego niełatwego praktycznie i teoretycznie dylematu.
Podłożem niektórych konfliktów pośrednich lub bezpośrednich i zmagania się przeciwników jest również konflikt ocen polityków, organów władzy, opozycji wobec elity władzy, programów, poziomu i rozwoju gospodarczego, zjawisk społecznych oraz zdarzeń i świadome dążenie do osiągnięcia swych celów (np. zdobycia władzy i jej utrzymania) czy też racji narzucanych propagandowo-medialnymi metodami, innym podmiotom. Konflikty, o których tu mowa, są zawsze przejawem nagminnego schorzenia społecznego organizmu państwa.
Niemal powszechnie wiadomo, że konflikty społeczne i polityczne wytwarzają też niektóre ustawy, w szczególności te, które pogłębiają brak poczucia sprawiedliwości, nasycane duchem biurokracji, zwłaszcza ustawy tworzone przez amatorów, a nie fachowców w dziedzinie tworzenia prawa. Bezsporne jest, że źródłem konfliktów są kolizje norm i systemu prawnego, brak zupełności, spójności i związku tego systemu. Źródłem konfliktów jest niespójny i sprzeczny z ustrojowymi zasadami system prawa. System ten powinien być zgodny nie tylko z ideą państwa obywatelskiego, ale także z jego ustrojowymi zasadami zawartymi przede wszystkim w konstytucji. Konfliktogenna jest również koncepcja nowego ustroju własności wąskich grup bogatych i bogacących się ludzi, oczywiście w wyniku niesprawiedliwego podziału zysków, prywatyzacja mienia narodowego, przekształcenia własnościowe, ingerencja nie tylko państwa, ale także osób niepaństwowych w sferę własności.
Warto tu zauważyć zbrojne wystąpienie J. Piłsudskiego (maj 1926 r.), którym je uzasadniał następująco: „Nie może być w państwie za wiele niesprawiedliwości względem tych, co dużo pracą swą dla innych dają, nie może być w państwie – gdy nie chce się iść ku zgubie – za dużo niesprawiedliwości”. W końcu, muszę udobitnić, że nie może być w naszym demokratycznym państwie zbyt dużo negatywnych konfliktów społecznych i politycznych, jeżeli nie chce się go doprowadzić do kolejnej zguby.
Echo Iławy nr 5 z dnia 1 lutego 2012 r.